HYDEPARK > Z hrabstwa Wexford donosi... Wojtek Laskowski

05.04.07

Przed dwoma laty irlandzki ksiądz poproszony tydzień przed świętami, aby zastosował się do takiego jednego polskiego zwyczaju, nie bardzo wiedział czy ma błogosławić pokarm czy stopy. Inny przyjął nas w kancelarii wyjął jakąś gałązkę, plastikową flaszkę, pomruczał przez chwilę i amen.
W ubiegłym roku, nie było już zdziwienia. w kościele, w bocznej kaplicy, było i kropidło i tekst błogosławieństwa (tłumaczenie na angielski). Ale wciąż byliśmy sami, nie wiem czy inni Polacy z miasteczka prosili o to samo.
W tym roku, w sobotę, w samo południe ma tu dotrzeć polski duchowny.... zmieniło się nieco....

Mnóstwo radości, ogromu szczęścia, szczypty szaleństwa, wszystkiego tego co składa się na udane życie.... wszystkim tym, którzy korzystają z emaila lub skypa i komunikują się z nami,
i tym którzy jeszcze pamietają ale z jakichś powodów już z zesłańcami nie podtrzymują kontaktu,
i tym, którzy czytając to myślą "któż zacz" - mam Cię w kontaktach - to znak, że kiedyś się otarliśmy o siebie, a może byliśmy sobie bliscy

Wielkanocne pozdrowienia z hrabstwa Wexford
WL

20.02.07

21 listopada 1920 roku miał się odbyć w Dublinie mecz futbolu gealickiego między drużynami Tipperary i Dublina.

W nocy poprzedzającej mecz lider IRA Michael Collins rozkazał zlikwidowanie "Cairo Gang" - 14 brytyjczyków infiltrujących jego organizację.
Podobno brytyjczycy rzucali monetą probując rozstrzygnąć czy mają  w odwecie dokonać serii zabójstw na O'Connell Street (ulica w sercu Dublina) czy na Croke Parku (stadion sportów gaelickich o którym kiedyś wspominałem).

10 tys widzów pojawiło sie na stadionie. Po rozpoczęciu meczu do Croke Parku niepostrzeżenie zbliżyły się brytyjske siły bezpieczeństwa. Według późniejszych zapewnień władz intencją było wyłącznie skontrolowanie wszystkich znajdujących się na stadionie mężczyzn. Z jakiegoś powodu strzały rozległy się w chwili kiedy policyjny konwój dotarł do stadionu o 3.25.  Zgineło 14 ludzi, między innymi dwóch graczy. Najmłodsze ofiary były w wieku 10, 11 i 14 lat. Tak zaczęła się Krwawa Niedziela.

10 lutego 2007 po raz pierwszy na Croke Parku odbył się mecz rugby - angielskiej dyscypliny sportu! Już za kilka dni zabrzmi tam brytyjski hymn "God save the Queen" a na stadionie rozegrany zostanie mecz między reprezentacjami rugby Irlandii i Anglii. W mediach dyskutuje się czy to wypada czy też nie...
Co o tym myślicie?

Pewien znajomy Irlandczyk pytał mnie czy znam pieśń "God shave the Queen"....

Tak czy inaczej mecz zamierzam obejrzeć.

Pozdrawiam
WL

16.07.06

12 lipca 1690 tuż za miastem Drogheda na wschodnim wybrzeżu Irlandii miała miejsce bitwa nad rzeką Boyne.

W dużym uproszczeniu można by rzec, że było to starcie pomiędzy protestantami i katolikami w Irlandii. Dla zwolenników katolickiego Jakuba (Jakobitów) próbującego odzyskać trony w Anglii i Szkocji i przywrócić dynastię Stuartów na brytyjskich tronach, była walką o niepodległość Irlandii, religijną tolerancję dla Katolicyzmu oraz o odzyskanie utraconych majątków. Irlandzkie wyższe klasy utraciły większość swych posiadłości za czasów Cromwella. Utracili prawo wyznawania swojej religii oraz prawo do zasiadania w irlandzkim parlamencie. Dla nich panowanie katolickiego króla Jakuba było środkiem do odzyskania swych praw i majątków oraz zabezpieczeniem autonomii Irlandii od angielskiego parlamentu.

Po drugiej stronie stanęli zwolennicy Wilhelma Orańskiego w Irlandii (Wilhelmici). Opowiadali się oni za utrzymaniem Protestantyzmu i brytyjskiego panowania w Irlandii. Wszyscy oni byli protestanckimi osadnikami pochodzącymi z Anglii i Szkocji. Zamieszkiwali przeważnie północną prowincję - Ulster. Bali się powtórzenia się wydarzeń z czasów tzw. Irlandzkiej Rebelii z 1641 roku, kiedy to doszło do masowych mordów na Protestantach.

Bitwa zakończyła się porażką Jakobitów, dwa dni po bitwie wojska Wilhelma Orańskiego triumfalnie wkroczyły do Dublina, a Jakub uciekł na wygnanie do Francji.
 
Po dziś dzień wydarzenia te są świętowane przez Oranżystów w Ulsterze. Nocą 11 lipca setki ognisk rozświetlają niebo nad Ulsterem, tak jak ponad 300 lat temu zapalano je aby wskazać drogę Wilhelmowi Orańskiemu. Największe z ognisk powstają w Belfaście, w zamieszkiwanej przez protestantów dzielnicy Shankill. Lokalne społeczności poświęcają układaniu ognisk wiele dni, ogniska przybierają niebagatelne rozmiary, ludzie rywalizują ze sobą przygotwując stosy drewna.

Następnego dnia odbywają się marsze Ornażystów. Przed laty protestanci z premedytacją drażnili katolików, przemaszerowując przez zamieszkane przez nich dzielnice, prowokowali swym zachowaniem do starć. Prowokowali skutecznie, do starć dochodziło. W ostatnich latach mimo wciąż wyczuwalnego napięcia panującego w połowie lipca między dwiema społecznościami, jest nieco spokojniej (a przynajmniej bezkrwawo), już tylko policja monitoruje potencjalne punkty zapalne w Belfaście i prowincji, nie ma na ulicach wojska. Nie słyszałem w mediach o żadnych poważnych incydentach w tym roku.

Załączam kilka zdjęć. 2 z nich ukazują przygotowania ogniska w dzielnicy Shankill w Belfaście. Nie wiem jaką rolę odgrywał w tym wszystkim Carlsberg, mam nadzieję że nie sponsorwał tego rodzaju imprezy. Trzecie zdjęcie przedstawia ponoć coraz rzadszy motyw na ściennych malowidłach w Belfaście – Wilhelma Orańskiego przekraczającego rzekę Boyne. Może pojawiło się ono z okazji lipcowej rocznicy….?

Pozdrawiam

09.06.06

Wczoraj mijając pub "Paddy Blues" (swego czasu przyznano mu jakąś prestiżową nagrodę na najlepszy pub irlandzki) zauważyłem, że przyozdobiono go biało-czerwonymi flagami!!!!!!! Oglądałem tam swego czasu mecz eliminacyjny Polska-Anglia. Jak sądzę dziś wieczorem irlandzko-polskie towarzystwo będzie tam śledziło mecz z Ekwadorem.

pozdrawiam

28.03.06

W Belfascie rozpoczyna się festiwal filmowy. Zostanie tam pokazany film 25-latka Roberta Jamesa "GuinnessSizeMe". Podobieństwo tytułów do dość głośnego dokumentu "Super Size Me" nie jest przypadkowe. Reżyser i jego koleżka Chris Kelly postanowili sfilmować konsekwencje picia stouta (chyba nie muszę tłumaczyć co to jest stout) przez bity tydzień.
Zgodzili się oni przestrzegać kilku zasad:
1. nic nie jeść
2. pić tylko Guinnessa
3. konsumować więcej niż 25 jednostek alkoholu na dobę
4. przebywać cały czas w swym towarzystwie
5. nie myć się
6. nie zmieniać ubrań.
Efekty ponoć "are not pretty". Para porusza się chwiejnym krokiem z Belfastu przez Dublin, do Galway obficie podlewając ulice i wymiotując.
Autor filmu podkreśla, że film jest czymś więcej niż chłopięcą psotą, jest poważną próbą "odzwierciedlenia psyche pijaka" i wprowadza odrobinę ciemnego humoru do kultury barowiczów. Jednocześnie autorzy troszkę się martwią tym jak wygladają w filmie po 17-18 pintach dziennie - "Nie oczekuję aż moja mama obejrzy ten film. Może nie spodobać jej się obraz pękającego ze śmiechu syna zraszającego moczem ulice".
James i Kelly nie bardzo potrafią powiedzieć o czym jest ten film. Może Wy po obejrzeniu (nie wiem jak będzie z dystrybucją) stworzycie głębszy wymiar.

Minister sprawiedliwości nazwał jednego ze swych politycznych oponentów Goebbelsem a jego kolegów partyjnych porównał do NSDAP. Z jego późniejszych wypowiedzi wynika, że jeszcze tego samego dnia strasznie go gryzło sumienie. W efekcie przez następne 2 dni publicznie bił się w piersi i przepraszał urażonych.

Skończył się turniej 6 narodów w rugby. Irlandczycy wygrali 4 z 5 meczów i zajęli 2 miejsce za Francuzami, którzy bilans zwycięstw mieli taki sam, ale byli lepsi w małych punktach. Ostatni mecz Irlandia grała w Londynie z Anglikami. Na 2 minuty przed końcem przegrywali bodaj 2 punktami i ... zdobyli przyłożenie w ostatniej minucie. Przez cały następny tydzień prasa pisała o udanym turnieju i swych bohaterach. Mogliśmy na ten przykład obejrzeć zdjęcia zrobione podczas wizyty drużyny w szpitalu dla dzieci - kapitan Brian O'Driscol czule obejmujący niemowlę i podpis mówiący o tym, że narzeczona (modelka czy coś) powinna się oswajać z myślą...

W paradzie z okazji Św Patryka wzięli udział między innymi: tancerka z Rio (w Dublinie) (wykazała się przy tym kobieta determinacją - po mimo chłodu i silnego wiatru wyginała skąpo odziane ciało) oraz górnicza orkiestra z Polski (w Limerick).

I to by było na tyle.
Pozdrawiam
WL

winner

17.01.06

Witam

Wyspiarscy kibice mają nieco inne upodobania od kibiców polskich dlatego też państwowa telewizja pokazuje dyscypliny, których u nas nie ujrzycie. W ostatnim tygodniu sporo czasu poświęcono relacjom z turnieju o mistrzostwo świata w rzutkach (darts).
Ludzie na widowni reagowali na występy swych ulubieńców ogromnie emocjonalnie - powiewając tablicami z napisami zagrzewającymi do boju, obgryzając paznkocie kiedy nie szło, płacząc ze szczęścia jeśli wszystko przebiegało nad wyraz pomyślnie. "Konferansjer" w sali po każdej serii rzutów podawał wynik modulując głos jak podczas walk bokserskich zawodowców - "oooooooooaaaooone huuuuuudreed eeeeeeightyyy" (180) co jest maxymalnym wynikiem w jednej serii.
Zapraszani do studia eksperci (dawni mistrzowie) analizowali wnikliwie przebieg gry. Jeden z owych ekspertów wzbudził moje zainteresowanie swym niebanalnym stylem ubioru. Koszula czarna ale bardzo gęsto przeszywana złotą nitką, złoty lańcuch na szyi grubości conajmniej kciuka. Do tego kilogramy bransolet i pierścieni na rękach. Jeden z pierścieni swym oryginalnym kształtem urzekł i prowadzącego dziennikarza. Do złotej obrączki przyczepione dwa dość grube kołki (długości ok. 1,5 cm) tworzące literę "V". Jak wyjaśnił dawny mistrz pierścień ten jest bardzo przydatny kiedy grywa w snookera (tej dyscypliny w polskiej telewizji też nie pokazują), do prowadzenia kija.
Wygrał, sprawiając wszystkim ekspertom niespodziankę, młody bo 21 letni Holender. Za zwycięstwo zgarnął puchar i 60 000 funtów.

Za kilka tygodni Irlandczycy będą trzymać kciuki za drużynę rugby - rozpocznie się bowiem turniej 6 narodów.

Noszę się z zamiarem wyprodukowania tekstu, który by przybliżał tło polityczne Irlandii. Wspominałem już wcześniej, że trafiają się tu politycy, którzy swego czasu wygłaszali pogadanki o nie wsiadaniu po kielichu do samochodu, przyłapywani przez policję kiedy jadą nawaleni pod prąd autostradą. Są tacy, którzy bogacili się niezupełnie uczciwie. Ale chyba nie ma tu partii działającej pod szyldem prawo i sprawiedliwość a która by tworzyła koalicję z partią, w której zarządzie nie ma osoby bez wyroku. Muszę to zbadać.

pozdrawiam poświątecznie
WL

04.12.05 

KOSZTY ŻYCIA
 
Wciąż marzę o podróży do Kambodży i wizycie w stolicy Khmerow Angkor Wat. Swego czasu zagadnąłem Garego czy nie zechciałby towarzyszyć nam w podróży (ktoś musi iść przed nami, bo większa część kraju jest wciąż zaminowana po dawnych konfliktach wewnętrznych). Gary na to, że w grudniu (najdogodniejsza pora na wizytę tamże to grudzień-styczeń) nie może bo leci na Kretę na ślub siostry.
Pogadaliśmy jeszcze chwilkę o ślubie na Krecie. Okazuje się że organizacja ślubu w Irlandii jest tak kosztowna że rozsądnym wyjściem jest ślub za granicą (np. Malta) gdzie koszty życia są nieporównywalnie mniejsze a ponadto nie pada codziennie.
Wkrótce w telewizji irlandzkiej słyszałem pogadankę o turystyce ślubnej, istnieją tu już biura podróży, które specjalizują się w organizacji podobnych imprez. Według Garego ślub w Irlandii na około 100 osób to koszt ok. 30 000 euro.

Zaledwie kilka dni temu usłyszałem o jeszcze jednej gałęzi turystyki, która rozwija się w Irlandii. Jest nią turystyka stomatologiczna. Remont szczęki na zielonej wyspie jest niemożebnie kosztowny, dlatego Irlandczycy wybierają się w tym celu do Europy Wschodniej, a ci jeszcze bardziej oszczędni do Indii. Raz zdarzyło mi się odwiedzić gabinet dentystyczny w małym miasteczku, w którym mieszkamy, przypadkiem trafiłem na Panią Stomatolog z Polski. Kiedy dowiedziała się, że za 2 tygodnie będę w Polsce wyrzuciła mnie z gabinetu mówiąc, że w kraju zabieg będzie wielokrotnie tańszy i lepszy jakościowo. Narzekała na warunki pracy na wyspach (zarówno w Irlandii jak i Wielkiej Brytanii), twierdziła że jej gabinet w Polsce jest wyposażony w znacznie nowszy sprzęt niż ten jakiego używają stomatolodzy tutaj.

Jeszcze jeden przykład mówiący o kosztach życia w Irlandii. Czasem w telewizji widuję reklamę - trzy młode Irlandkii lądują gdzieś w Europie i wsiadają do taksówki. Kierowca mówi "Are you from Ireland? Nice country" po czym stosuje podwójną taryfę - dla Irlandczyków.

BIUROKRACJA - RED TAPE
Likwidowałem moje indywidualne konto w banku, aby założyć jedno wspólne dla Anity i dla mnie. Cała operacja była bardzo szybka, kiedy odchodziłem od punktu obsługi klienta nie otrzymałem żadnego potwierdzenia dokonanej operacji. Przez dwa dni na obu kontach (zlikwidowanym i nowym) miałem jakieś 70 centów. Zaniepokojony zadzwoniłem do infolinii (przyznam, że obawiałem się że panienka z banku bawi gdzieś w tropikach za nasze pieniądze), uspokojono mnie że tego rodzaju operacja trwa 48 godzin i wszystko bedzie ok. Rzeczywiście, jest ok. Wyobrażacie sobie tego rodzaju operacje w Pekao SA bez żadnego papierka??

Mój telefon nawalił. Długo trwało nim znaleziono sposób rozwiązania mojego problemu. W naszym miasteczku nie ma sklepu "3" (operator telefonii komórkowej, który ponoć walczył o koncesję w Polsce - Hutchison Whampoa). Przyjechał koleś z Dublina i zabrał mój telefon, wcześniej otrzymałem zapewnienie że nowy zestaw już został wysłany. Oczywiście nie pokwitował mi odbioru i 2 dni nie miałem nic z wyjątkiem nowego rachunku za usługi, co mnie wytrąciło z równowagi. Szczęśliwie i tym razem jest ok. Nowy telefon dotarł.

Irlandczycy narzekają na biurokrację...

pozdrawiam
WL


19.11.05

Witam

W Wexford przykuł mój wzrok bilboard reklamowy. Napis: "Którą wyrzuciłbyś z łóżka" za jedzenie w łóżku? Na plakacie 3 bardzo ponętne, długonogie panie, w seksownej bieliźnie, każda z torebka chipsow w ręku spoczywają na łożu. Poniżej mniejszą czcionką: Wyrzucam Zuzię, wyślij smsa 5001, Wyrzucam Stasię wyślij smsa 5002, Wyrzucam Marysię wyślij smsa 5003. Jest też zbliżenie paczki chipsów.

Nie jestem specem od reklamy, ale wydaje mi się że pożeraczami chipsów są głównie dzieci i nastolatki (grupa docelowa), plakat zaś podobać się może nieco starszym ludziom (a szczególnie tej brzydszej połowie populacji). Ktoś mi wytłumaczy gdzie popełniam bład w rozumowaniu?

Nareszcie podłączyliśmy się do sieci. Niedługo trwało nim sie zorientowaliśmy że coś jest nie tak z przeglądarką. Otóż wyszukując w googlach jakiekolwiek hasło możemy wybrać opcję grafika i otrzymujemy mnóstwo pomniejszonych fotografii pasujących do szukanego hasła. U nas niestety mogliśmy obejrzeć tylko ramki. Przyczyną okazała się być firma dostarczająca internet i jej “family protection” oraz “parental control”. Chcąc uchronić nas od “złych” stron wyłączyla nam ta opcje. Szczęśliwie można zmieniać ustawienia domyślne operatora. Mieszkamy w katolickiej Irlandii...

W Irish Timesie wyjątkowo nudny artykuł o rozwodach. W Irlandii dopiero w roku 1996 ustanowiono Divorce Act, który poprzedziło narodowe referendum. Od czasu wejścia w życie nowego prawa ponad 18tys. par zdecydowało sie z niego skorzystać. Wedle artykułu wciąż wiele do życzenia pozostawia rozwiązanie kwestii majątkowych. Jak żyli Ci którzy nazbyt pochopnie wybrali sobie życiowego partnera przed rokiem 1996?

Na początku roku gracze rugby z Anglii, Walii, Irlandii tworzą jedną drużynę Lwów, która to drużyna wyjeżdza walczyć z potęga w tej dyscyplinie Nową Zelandią. W tym roku chyba nie odnotowali Europejczycy zbyt wielu sukcesów w starciach z All Blacks, polegli we wszystkich meczach. Aktualnie Nowozelndczycy przebywają w Europie i trzepią skórę narodowym drużynom na ich własnych wypełnionych po brzegach stadionach. Przejechali się jak czołg po Walii i Irlandii (bilans po obu meczach mniej wiecej 93:10, gdzie pierwszej wartości nie jestem pewien, ale niewiele brakuje do setki), dziś chyba zatańczą swój taniec wojenny (rewelacyjnie to wygląda) przed Anglikami.

Podoba mi się że w tej dyscyplinie w kwestiach spornych sędzia podejmuje decyzję po konsultacji z kolegą mającym do dyspozycji podgląd z wielu kamer i powtórki.

Pod koniec listopada w sklepach irlandzkich czarownice i duchy rywalizują z mikołajami i aniołkami. Dziś rządzą niepodzielnie Mikołaje, czas helloweenowych straszydeł dobiegł końca. To znak że czas do Polski. Do zobaczenia niedługo.

Pozdrawiam serdecznie

WL


02.11.05

Witam 

Ostatnimi czasy wszystkie media irlandzkie huczały, a powodem było opublikowanie "Raportu z Ferns". Raport opisuje ponad 100 przypadków molestowania seksualnego dzieci przez duchownych w latach 1962-2002. Długi czas dbano o to aby sprawy te nie ujrzały światła dziennego, stąd trudny do wytłumaczenia niemożebnie rozległy (i sięgający odległej przeszłości) przedział czasowy. Fakty opisane w raporcie miały miejsce na tyle dawno, że blisko połowa z księży którzy dopuścili się owych haniebnych aktów zmarła i uniknęła sprawiedliwości.
A przytaczane zajścia są zaprawdę szokujące. Pewien kanonik, niejaki Martin Clancy, molestował 11- letnią dziewczynkę, kiedy dziewczynka miała lat 14 rozpoczął z nią współżycie seksualne, w efekcie którego 15-letnia dziewczyna urodziła dziecko. Aby ta nie ujawniła mrocznej tajemnicy straszył ją że odbierze jej dziecko.
Ksiądz James Doyle zaatakował 12-letniego chłopca w łazience rodzinnego domu, krzyki chłopca zaalarmowały ojca.
Ksiądz Sean Fortune napastował innego chłopca na przednim siedzeniu samochodu, wioząc z tyłu 2 wiekowe parafianki.
Podobne fakty były przez lata tuszowane przez duchowieństwo.
Dziś księża przeżywają tu trudne chwile, biją się głośno w piersi aż huk niesie się po całym kraju.

Zaledwie kilka godzin temu widziałem w wexfordzkiej księgarni rozpakowywaną dostawę raportu, może znajdą się czytelnicy...

Jeśli lubicie muzyke reggae, sięgnijcie po najnowszą płytę Sinead O'Connor "Throw down your arms". Ponoć ostatnie lata spędziła na Jamajce przygotowując ten album. Efekt jest naprawdę dobry, w ostatnią sobotę w Dublinie dała koncert, którym rozpoczęła promocję plyty.

Następnym razem postaram się nieco bardziej optymistycznie...
Tymczasem pozdrawiam
WL

03.10.05

O KACZORACH Z WEXFORD



Witam
Oto skrót artykułu z sobotniego The Irish Times przedstawiającego braci Kaczyńskich. Na zdjęciu obaj na tle biało-czerwonej flagi (wyraźne doklejenie jednej z postaci), podpis brzmi: "tacy sami ale różni - Lech żonaty, ojciec dorastającej córki, Jarosław nauczyciel mieszka z matką i szóstką kotów".
Zaczyna się od pacholęcych lat kiedy to piegowaci blondyni zagrali w filmie "The Two who Stole the Moon". Dziś piegów nie ma, blond zmienił się w siwiznę a bliźniacy biorą udział w dwuodcinkowym dramacie "The Two who Took the Country".
Urodzili sie w ruinach Warszawy w roku 1949 - Jarek 45 minut przed Leszkiem. Od początku uczyli się pomagać sobie wzajemnie - Jarek zdawał egzaminy z przedmiotów ścisłych za brata, Leszek odpłacał tym samym podczas egzaminów z języków obcych. Obaj kończyli prawo na UW i w latach 70 przyłączyli się do opozycji antykomunistycznej. Lech został doradcą Wałęsy za co w 1981 zaliczył pobyt w więzieniu.... tu kilka słów o dalszych politycznych losach braci.

Kampania wyborcza była miszmaszem lewackiej polemiki i haseł religijnych.

Może nie wiecie ale kultowym powiedzeniem w Polsce staje się "mój brat i ja myślimy, że ...."

Lech jest najbardziej znanym polskim homofobem, jako prezydent Warszawy zabronił organizacji gejowskiej parady równości. W czerwcu 2500 ludzi zignorowało jego zakaz i przemaszerowało ulicami miasta. Tydzień później dla rewanżu odbyła się parada normalności (w której wzięło udział 800 ludzi ;-)). Przywoływane są jego słowa z konferencji prasowej, podczas której powiedział, że geje powinni normalnie funkcjonować w społeczeństwie, ale nie powinni być zatrudniani na niektórych stanowiskach - np nauczycieli.
Ma też Lech drugą (soft) stronę - od czasu objęcia stanowiska prezydenta do schronisk dla kotów dostarczana jest darmowa karma.
Tymczasem Jarosław - miłośnik kotów, który nigdy nie przecinał spekulacji na temat własnej seksualności ma inną obsesję... "60 lat temu Żydzi byli ciemiężeni i mordowani... dziś stają się jednym z najpotężniejszych narodów, mimo swej nieliczności". Fragment wywiadu jaki udzielił niemieckiemu Tageszeitung.

Artykuł kończy stwierdzenie matki Kaczyńskich, że dla niej bracia nie byli podwójnym kłopotem, raczej podwójną radością.

Chyba warto dodać, że jest to artykuł z weekendowego dodatku "Weekend Review" i może dlatego odnoszę wrażenie że brzmi on mało poważnie...

Wczoraj ten sam dziennik poświęcił pół strony odnosząc się do artykułu z polskiej edycji Newsweeka, o ciemnej stronie życia w Irlandii dla części Polskiej emigracji. Ale o tym to chyba Wy możecie coś napisać, jeśli czytaliście... Pozdrawienia z Zielonej Wyspy




27.09.05

Witam

Czy Irlandcy fani sportu są pozytywnie zakręceni czy też szaleni, nie zamierzam dociekać. Spróbujcie ocenić sami. W piątek bodaj ujrzałem w wiadomościach jak mieszkańcy Kerry przygotowywali się do finałowego meczu futbolu gaelickiego.
Przyozdabianie domów flagami w barwach klubowych już przestało mnie dziwić, ołtarzyki na samochodach również widziałem, ale mieszkańcy Kerry czynią to z rozmachem i fantazją. Kobitka z pobliskiej wsi zmieniła kolorystykę domu (na zielono-żółto, bo to barwu Kerry), od progu po komin. Dom pokryły maty z roślinek, tkanin i innych zielono-żółtych przedmiotów.
Pan dziennikarz pyta jak się pani nazywa:

- Zosia Kowalska - odpowiada kobitka.
- A jak na Panią wołają?
- Zocha z szalonego domu.

Pani Zosia to jednak nic. Jakiś farmer najwyraźniej wielbiący swoją drużynę pomalował na zielono-żółto swój domowy zwierzyniec. A że to farmer to widzowie wiadomości mogli ujrzeć krowy, gesi, owce w liczbie bardzo mnogiej zielone, z szerokim pasem barwy żółtej na środku. Zapewne kiedy piszę swój raport on czyści swoje zwierzątka wielce rozżalony, jako że Kerry przegrało finał.

Co by Irlandczycy nie wyrabiali to nic jak dotąd nie słyszałem o bójkach kiboli.
Wydaje mi się, że tu znacznie bardziej niż w Polsce daje o sobie znać patriotyzm lokalny. Ludzie utożsamiają się z miejscem, w którym żyja, nie tylko noszą barwy drużyny hrabstwa, ale kupują lokalne produkty żywnościowe. Na przykład obywatele Cork upijają sie Murphiem i Beamishem, a nie Guinnessem.

Jeszcze 2 dygresje alkoholowe... Mieszkańcy Irlandii wyrabiają na użytek domowy "potato juice", czyli puczin - ponoć okrutnej mocy bimber. Ponoć, bo otarłem sie o górali z Polski, wedle których puczin to napój dla kobiet w ciąży i matek karmiących piersią.

Mój zasób słów gaelickich jakoś się nie powiększa i jedyny zwrot po irlandzku jaki znam to toast "na zdrowie".

Zająknięto się w telewizorni na temat wyborów w Polsce, ale było to w czasie kiedy sondaże platformersów oscylowały w granicach 40 procent, tak więc rozważano jakiego kopa gospodarce może dać podatek liniowy i ile inwestycji może przyciągnąć. Ale gospodarka chyba za sprawą podatku 3 razy 15 nie pogalopuje bo platformę dosięgnął kop kaczą łapą (czy też kończyną).
O wyborach wspomniano również w Irish Timesie. Specjalista od europy wschodniej co to w Berlinie rezyduje napisał, że SLD zostanie zastąpione przez 2 partie powstałe z rozpadu AWS - PO (Civil Platform) i PIS (Law and Justice Party). PIS to obecny Fianna Fail's partners in the European Parlament (Fianna Fail - partia koalicji rządzącej w Irlandii, z której wywodzi sie premier - imć Bertie). Wedle korespondenta lewa strona kroczyła od skandalu do skandalu, jest na granicy być albo nie być w sejmie i nawet sam premier Marek zmienił ugrupowanie.

Słowa te piszę używając wolnego oprogramowania. Zacząłem używać linuxa, choć niestety nie rozstałem się na dobre z produktem Billa G.

Pozdrawiam z nad szklaneczki (dlaczego nie używają tu kufli??) Guinnessa (mogę, bo Wexfrod słynie z produkcji truskawek, a nie piwa)



---

26-28.08.05

Witam. Rozpisuję się nie wiedzieć po co o hurlingu, Crok Parku itd, a macie wszystko "pod myszką" i to w języku polskim. Proszę bardzo: > > http://wiadomosci.o2.pl/?s=513&t=4217 > >

Szybki quiz:
1. określ doznania towarzyszące - czy czytanie emaili z "zielonej wyspy" : wkurza, irytuje, jest obojętne, podoba się, jest czytelniczą ekstazą?
2. częstotliwość - "donosy z wexford" otrzymuje:
zbyt często i wywalam je natychmiast do kosza, dozowane są bardzo akuratnie zarówno jeśli chodzi o ilość, jakość jak i częstotliwość, nie mogę bez nich żyć i odczywam wewnętrzną pustkę nie przeczytawszy jednego tygodniowo, drukuję je natychmiast i noszę zawsze na piersi.

Proszę o odpowiedzi. Uprzedzam, że od wyników quizu uzależniona jest moja ochota do pisarstwa i dalsze relacje.
pozdrawiam

HURLING (uzupełnienie)


Notka ta była sporządzona w kwietniu tego roku, ale myślę sobie, że powinna znaleźć się w sąsiedztwie informacji o hurlingu (jeśli ktokolwiek jest zainteresowany korespondencją z zielonej wyspy).


W ostatnią sobotę władze sportów gelickich (hurling i gaelic football) podjęły decyzję coby Croke Park (imponujący rozmiarem i architekturą obiekt sportowy w Dublinie) udostępnić również dla rugby i piłki nożnej. Wiadomość ta była najważniejszym newsem tegoż dnia.
Myliłby się ten kto myślałby, że Irlandczycy nie mają poważniejszych spraw na głowie i ekscytują się jakimś tam stadionem. Kiedy w Irlandii panoszyli się Anglicy sporty gaelickie były wyrazem patriotyzmu, w miejscu Croke Park uprawiano te dyscypliny, Irlandczycy ginęli tamże. Dziś na tym stadionie mogą pojawiać się sportowcy uprawiający typowo ANGIELSKIE dyscypliny - rugby i soccer.
Cóż... czas leczy rany, a młodzi Irlandczycy z takim samym zapałem wywijają kijem hurlingowym co kopią jajowate czy okrągłe piłki.


---

24.08.05

HURLING

Drużyna hurlingowa to 15 graczy, skórzana piłka wielkości pomarańczy (sliotar), bramka jak w przypadku rugby (wysoka z poprzeczką na wysokości około 2,5 m). Gol, czyli strzał w niższą część bramki to 3 punkty, celny strzał powyżej poprzeczki to 1 punkt. Piłkę można uderzać jesionowym kijem (hurley albo hurl) zakręconym na końcu, kopać, klepać otwartą dłonią (nie wolno rzucać). Można biec z piłką podbijając ją kijem, nie wolno biegać z piłką w kieszeni lub w ręku!!! Po golu lub niecelnym strzale piłkę wprowadza do gry bramkarz. Mecz to dwie połowy po 30 minut (poziom klubowy) lub 35 minut (rozgrywki ogólnokrajowe) każda.

Grano w tę grę już ponoć w epoce żelaza. Współczesne reguły ustanowiono po założeniu przez Michaela Cusacka Gaelic Athletic Association w Roku Pańskim 1884.

Wyłoniono dwójkę finalistów, którzy 11 września (podczas mego urlopu!) spotkają się w finale na Croke Park w Dublinie.
W ostatnią niedzielę faworyzowane Kilkenny poległo po niezwykłym meczu, obfitującym jak mało który mecz w punkty i gole, z Galway. Wynik meczu to: Galway 5-18, Kilkenny 4-18, gdzie pierwsza wartość to gole (czyli mnozyc przez 3), druga to punkty.
Tydzień wczesniej Cork wygrało bodaj z Kerry. Wygrało tylko jednym małym punktem, zdobywając go na minutę przed końcem (w przypadku remisu mecz na tym poziomie rozgrywek jest powtarzany - ponoć chodzi o kasę). Tak się składa że gościliśmy wtedy w Cork u pewnego irlandzko-ukraińskiego małżeństwa. W ową niedzielę byliśmy w zachodniej części hrabstwa, która ze względu na niedostępność terenu - góry i lasy nie zostala podbita przez Anglików i ludzie wciąż mówią po gaelicku. Mecz oglądaliśmy w małym wiejskim pubie, pośród rozentuzjazmowanych Irlandów. Atmosfera była przednia, choć nieco nerwowa - jeden z gości stwierdził po meczu:
"To nie było dobre dla mojej pikawy".

Zmieniłem numer telefonu, mój nowy numer to +353 83 3338331 czy też 083 3338331 (dzwoniąc z Irlandii).

do urlopu coraz blizej....
pozdrawiam


---

04.08.05


Witam

Drużyna hurlingowa wexfordu poległa w rywalizacji o mistrzostwo all-ireland (w ćwierćfinale). Szkoda bo zacząłem kibicować purpurowo-złotym. Jak wiedzie się drużynie footbolowej nie wiem bo nudzi mnie tutejsza odmiana piłki. Hurling jest emocjonujący, to chyba najszybsza gra zespołowa jaką widziałem.


Polscy aktorzy (i to nie byle jacy) grywają czasem w reklamach. W angielskiej telewizji pokazywana jest reklama piwa Stella Artois - perełka wśród reklam. W zimowy poranek spora grupa księży zmierza na skuty lodem staw coby pospacerować. Grupka "młodych" wygląda za kimś. Nagle jest, nadciąga... koleżka ze skrzynką. Traf chce, że pod objuczonym księdzem zapada się lód i chłopina znika pod powierzchnią cieczy. Koledzy podbiegają ale ignorują przemoczonego, który zdołał wygramolić się na lód... Skrzynka pojawia się na powierzchni... obraca się... jest pusta. Piwo pływa pod lodem. Ksiądz Z.Zamachowski spogląda znacząco na mokrego... Ten niewiele myśląc wskakuje do wody i nurkuje za butelkami. Świadkiem zajścia jest trójka starszych kapłanów, spoglądają z wyrzutem na Zamachowskiego, ten robi niezwykłą minkę. Reklama jest czarno-biała, utrzymana w konwencji filmu niemego, bez słów, muzyka fortepianu to podkład dźwiękowy. Co najmniej czterech polskich aktorów w niej wystąpiło, niestety nazwać potrafię tylko Zbyszka Zamachowskiego. Paluszki lizać.


Przeczytałem niezłą książkę, blisko 1000 stron autorstwa zbiega z australijskiego wiezienia, który posługując się fałszywym paszportem dociera do Bombaju. Tam żyje w slumsach, prowadząc klinikę lekarska dla ubogich, później pracuje dla hinduskiej mafii piorąc pieniądze, podrabiając paszporty, uczestniczy w eskapadzie do ogarniętego wojną Afganistanu. Spędza w Indiach na tyle dużo czasu, że biegle opanowuje hindi i marathi. Polecam. Myślę, że powinno pojawić się polskie tłumaczenie. Gregory David Roberts "Shantaram". Książka zaczyna się od lądowania w Bombaju i pierwszego zetknięcia się z Indiami. Odczucia autora są dziwnym trafem jednakie z moimi kiedy przed dwoma czy trzema laty odwiedziłem Indie i wylądowałem na tym samym lotnisku, przejeżdżałem nocą te same ulice.


Czas jakby przyspieszył, tygodnie mijają szybciej aniżeli przed kilku laty. Czy ludzie po trzydziestce tak już mają, czy to efekt nieco innego życia w nieco innym otoczeniu? Ktoś pomoże rozwikłać mi ten problem?


W Irlandii nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Zaglądam dość regularnie do www wyborczej odnoszę więc wrażenie, że w starym kraju jest bardziej interesująco - na ten przykład Łukaszenko i Dziurowicz. Odliczam dni dzielące mnie od urlopu. Wkrótce pojawię się w Polsce. Między 4 a 18 września będę odpoczywał od geofizyki i Irlandii, głównie w Toruniu, choć będę również w Wawie.

pozdrawiam


---

02.06.05

MURY

Cały kraj jest podzielony, każdy kawałek ziemi z wyjątkiem dróg publicznych ma swego właściciela na co wskazują płoty, ogrodzenia, murki, żywopłoty. Jadąc samochodem przez Polskę możesz zjechać do lasu lub w polną drogę, tu lasów brak a wzdłuż drogi ciągną się murki zaporowe.


TINKERS-TRAVELLERSI

Na obrzeżach miast, miasteczek zauważyć można skupiska przyczep kampigowych. Żyjż tam Travellersi (mniejszość irlandzka w liczbie około 25tys). Jakoś nie szukałem kontaktu z tą społecznością, tak więc na podstawie pobieżnych obserwacji sądzę, że prowadzą oni nomadyczny tryb życia. Nastawienie Irlandczykow do nich jest różne. Część uważa, że to biedni ludzie, którym należy pomagać, inni twierdzą, że to niemoralni kryminaliści i nie chcą mieć z nimi nic wspólnego. Travellersi nie są elitą intelektualną tego kraju. Także inne wskaźniki typu bezrobocie, ubóstwo, stan zdrowia, długość życia, umieralność niemowląt wskazują, że ewolucja przebiega pośród nich wolniej, a ich tryb życia nie zmienił się zasadniczo w ciągu ostatnich kilkuset lat, może z tą różnicą, że konia zastąpiły konie mechaniczne.


FIVE

Kolejny program o chirurgii plastycznej odnalazłem w skarbnicy tej tematyki jaką bez wątpienia jest channel "five". Program nazywa się "brand new you", czyli "zupełnie nowa ty". Chirurdzy, którzy na codzień poprawiają urodę hollywodzkich aktorów w ciągu 6-8 tygodni (za kwote 200-300 tys. USD) robią co mogą aby poprawić defekty pań. Niezwykle to zajmujące.


WIADOMOŚCI

...nie różnią się zasadniczo od naszych. Politycy są uczciwi inaczej (nie płacą podatków, minister transportu, który wygłaszał pogadanki o zabójczych skutkach "spożywania" przez kierowców jest przyłapywany jak pijany jedzie pod prąd drogą szybkiego ruchu), bandziory strzelają do siebie, policja do bandziorów (ostatnio dwóch zginęło podczas próby obrabowania poczty). Jednym słowem czuję się swojsko.


KU PRZESTRODZE (PRZED SEZONEM URLOPOWYM)

Pewien jegomość zażywał wypoczynku ślizgając się na nartach wodnych. Wypadki chodzą po ludziach i tego osobnika spotkało nieszczęście - stracił nartę wraz z fragmentem kończyny. Lekarz i psycholog orzekli, że z szoku pozwoliłoby mu wyjść odnalezienie nogi. Niestety nurkowie nie potrafili jej odnależć. I tu przyszła z pomocą nauka, którą obecnie zgłębiam. Angielski geofizyk stosując metodę GROUND PENETRATING RADAR (umieszczając radary na dwóch łódkach) nartę i nogę odnalazł. Taką i inne historyjki usłyszałem na seminarium geofizyków...


---

12.05.05

WYŚCIGI CHARTÓW

Psy noszą niezwykle fantazyjne imiona. Oto kilka przykładów:
Like a Shot,
Tomahawk Kid,
Historic Moment,
Satelite Flight,
Any Name Burglar.
I cóż o tym sądzą właściciele Azorków? Troszkę więcej fantazji nie zawadzi.
Przypomina mi się sytuacja, która miała miejsce lata świetlne temu przed pubem Marylin na polach mokotowskich (mam nadzieję, że ten zacny lokal nadal prosperuje)...
W trawie hasał sobie mały jamniczek, któremu tylko ogon wystawał ponad zielonością, nagle rozległ się głos Pana:
"REEEKiN, Do NOOOGi!".


PRZYBYSZE Z EUROPY WSCHODNIEJ

Wczoraj główne wydanie wiadomości (RTE1, o godz. 18) otwierała dramtaycznie brzmiąca informacja o Polakach, wciąż przybywających do Irlandii. O prace coraz trudniej,
szanse na nia mają już tylko Ci, którzy posługują się językiem angielskim itd.
Przybysze z Europy Wschodniej coraz częściej stają się rezydentami w noclegowniach i stałymi bywalcami w darmowych jadłodajniach. Na zdjęciach oglądaliśmy autobusy "Polonii Transport" i Polaków przybywających w ten sposób do Dublina.
Nie wiedzieć czemu jest to kolejna informacja o Polsce pobrzmiewająca nieco rozpaczliwie, wcześniej straszono Irlandczykow Prawem i Sprawiedliwością (bo im rośnie).


OPERY MYDLANE

Anglicy nagradzają swoje Opery mydlane, produkują ich trochę, tak więc jest komu i za co wręczać The British Soap Awards. Szcześliwie podchodzą do tego z humorem, dlatego też nagrody otrzymują:
Soap Bitch of the Year (zołza roku),
Villain of the Year (zimny drań roku),
Best Exit (mam dość bycia doktorem w serialu "Na dobre i na złe"??),
The Most Drunken Star-studded Event of The Year (pijane gwiazdki) itd. itp.


W POGONI ZA PIĘKNEM

Istnieje w angielskiej telewizji program "FIVE". Kiedy podłączono nam tv w Co. Wexford wieczorami (mniej wiecej 5 razy w tygodniu) mogliśmy oglądać operacje plastyczne na żywo wprost z USA. Horror dla dewiantów. Odsysanie tłuszczu z bioder na prawdę wygląda okropnie.
Nieco łagodniejszym w formie jest program "Swan" w irlandzkiej telewizji. Armia Ekspertów (Chirurg, Dietetyk, Trener Fitnessu, Kosmetyczka, Fryzjer itd.) w ciągu 6 miesięcy ze zwykłej zjadaczki chleba probują stworzyć królową piękności.
Jeśli nie ma tego jeszcze w Polsce, jestem przekonany ze jakiś polsat wykupi licencję i wtedy zobaczycie jak Pani Zosia co parzy herbatę w biurze u Pana Henia zostaje Miss Sosnowca i Południowego Pomorza.



HYDEPARK > Z hrabstwa Wexford donosi... Wojtek Laskowski

 
(c) 2005 by Bloody Mikele alias Michaś